Oceń

Działania upominawcze: monity, wezwania, nakazy

Po upływie ostatecznego terminu spłaty pożyczki należy spodziewać się, że pożyczkodawca podejmie kroki, by skłonić dłużnika do jak najszybszego uregulowania zobowiązania. Nie trzeba się jednak obawiać tego, że sprawa w błyskawicznym tempie wkroczy na drogę sądową. Dojście do tego etapu zajmuje zwykle kilka miesięcy i by tak się stało, firma pożyczkowa musi najpierw spróbować działań zmierzających do polubownego rozwiązania problemu. W związku z tym, pierwszymi krokami wierzyciela będą tak zwane działania upominawcze, polegające zazwyczaj na wysyłaniu pism wzywających do spłaty. Jakie są ich rodzaje i czego należy się po nich spodziewać?

Monit – pierwszy zwiastun działań upominawczych

Monit z zadziwiającą częstotliwością bywa utożsamiany z wezwaniem do zapłaty, mimo że nie jest to do końca właściwe myślenie, a zamiast tego lepszy były termin „ponaglenie”. Monit jest jedynie przypomnieniem o tym, że minął termin spłaty – firma pożyczkowa nie domaga się spłaty w sposób kategoryczny, a jedynie informuje o tym, iż pożyczka jest już przeterminowana, nie komunikując jednocześnie wejścia na drogę windykacji. Wezwanie do zapłaty nie jest więc wyrażone jasno, a jedynie pojmowane w sposób dorozumiany – oficjalnie monity biorą więc pod uwagę niedbalstwo lub zapominalstwo pożyczkobiorców.

Monity charakteryzuje również ich niemalże dowolna forma. Instytucja pożyczkowa może wysyłać monity zarówno w formie listownej, jak i mailowej i SMS-owej, a nawet telefonicznej (liczy się również pozostawienie wiadomości na poczcie głosowej pożyczkobiorcy). Często pierwszy monit bywa wysyłany już pierwszego dnia po ostatecznym terminie spłaty, choć wtedy przyjmuje najczęściej formę mailową lub SMS-ową. Monit listowny ma miejsce zwykle po 7 dniach i jest wysyłany w równych odstępach czasu przez przynajmniej pierwszy miesiąc po upływie terminu. Trzeba mieć na względzie, że takie ponaglenia są płatne i mogą kosztować, w zależności od instytucji pożyczkowej, od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych. Może się to wydawać dużo, ale i tak są to kwoty niewielkie w porównaniu do całości kosztów związanych z niespłacaną pożyczką (zob.: „Nie spłacam pożyczki – jakie dodatkowe koszty poniosę?”). Warto więc na monity odpowiedzieć i nawet jeśli nie posiada się odpowiedniej kwoty, próbować rozwiązać sprawę na podstawie ustalenia indywidualnego harmonogramu spłaty.

Wezwanie do zapłaty bardziej kosztowne

Wezwania do zapłaty, wysyłane zwykle listem poleconym, mają ton ostrzejszy i bardziej oficjalny. Oprócz wyraźnego żądania spłaty pożyczki łącznie z naliczonymi już kosztami zawierają także możliwe konsekwencje, które będzie musiał ponieść dłużnik, jeśli na czas nie ureguluje zobowiązania. Są też bardziej kosztowne – każde z nich może dłużnika kosztować nawet 100 złotych. Najczęściej także idą w parze z windykacją terenową – to właśnie w tym momencie na scenę wkracza windykator, który może dłużnika odwiedzić w domu. Choć nie ma obowiązku jego wpuszczenia, warto spotkać się z nim (nawet w miejscu neutralnym) i próbować przynajmniej negocjować warunki dalszej spłaty zadłużenia. W tym momencie wierzyciel może być skłonny do tego, by dług rozłożyć na dogodne raty, a nawet zrezygnować z części odsetek.

Przedsądowe wezwanie do zapłaty

Przedsądowe wezwanie do zapłaty, zwane także wezwaniem ostatecznym jest, jak sama nazwa wskazuje, ostatnim krokiem przed wejściem na drogę sądową. Nie ma ono jeszcze mocy prawnej, ale zapewne, ze względu na swój formalny charakter, ma większą moc niż zwykły monit, by skłonić dłużnika do zapłaty. Jest też w pewnym stopniu wymogiem, który musi być spełniony, by skierować sprawę do sądu – przeciwnym wypadku sąd może odrzucić powództwo wierzyciela i zarządzić dalsze postępowanie polubowne i mediacyjne.

Pismo takie, choć nie ma określonego wzorca, musi jednoznacznie wskazywać na to, że jest to wezwanie ostateczne. Oprócz wskazania stron sporu musi zawierać także wysokość długu, proponowany przez wierzyciela sposób jego spłaty oraz konsekwencje, które będzie musiał ponieść dłużnik, jeżeli spłaty nie dokona – wejście na drogę sądową, obciążanie kosztami postępowania, egzekucja komornicza.

Nie ma również sposobu, by uniknąć przedsądowego wezwania do zapłaty. Nawet jeżeli pożyczkobiorca będzie unikał listonosza lub odmawiał przyjęcia, pismo ostanie uznane za dostarczone już po dwukrotnym nieodebraniu go przez dłużnika. Jest to więc ostatni krok przed tym, by ustanowić kontakt z wierzycielem i rozpocząć spłatę chociażby małej części zobowiązania.

Forma ostateczna – nakaz zapłaty pożyczki

Brak kontaktu z wierzycielem sprawi, że ten skieruje swoje kroki w stronę e-Sadu, który w trybie upominawczym wyda nakaz zapłaty pożyczki, nawet jeśli nie dysponuje argumentami drugiej strony sporu. Taki nakaz może stanowić podstawę skierowania sprawy do komornika, jeśli dłużnik w ciągu 14 dni nie wniesie sprzeciwu. W przypadku, gdy sprzeciw jednak wpłynie – sprawa zostanie rozpatrzona przez sąd cywilny, gdzie zwykle należy liczyć się z wyrokiem niekorzystnym dla dłużnika, chyba że ten wykaże, iż naliczenie długu było nieuzasadnione.

Zarówno decyzja wydana w e-Sądzie, jak i wyrok w sądzie rejonowym spowoduje obciążenie dłużnika kosztami postępowania. W każdym przypadku również, jeśli zobowiązanie powstało zgodnie z prawem, będzie ono wysoce niekorzystne, zwłaszcza jeśli doprowadzi do egzekucji komorniczej. W interesie dłużnika leży więc niedopuszczenia do tego etapu i wcześniejsza ugoda z wierzycielem. Nie warto uciekać od odpowiedzialności finansowej – wykazanie dobrej woli i nawet powolne spłacanie zobowiązania przyniesie korzyści obu stronom.